Ś.P. Teresa Niegolewska córka płk. Czesława Chmielewskiego …

Z przykrością chcemy poinformować, iż 30 kwietnia w wieku lat 90 odeszła od nas pani Teresa Niegolewska – córka ostatniego dowódcy Pułku 3. Ułanów Śląskich stacjonującego w Tarnowskich Górach, pułkownika Czesława Chmielewskiego.

Ceremonia pogrzebowa odbyła się 07.05.2025 w kaplicy głównej na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.

Pani Teresa utrzymywała z naszym stowarzyszeniem ścisły kontakt od wielu lat przekazując nam w tym okresie wiele zdjęć i dokumentów dotyczących jej taty. Płk Czesław Chmielewski na dwa lata przed wybuchem II Wojny Światowej zamieszkał wraz z rodziną w Tarnowskich Górach obejmując dowództwo Pułku 3. Ułanów.

W dniu 19 czerwca 2021 roku na elewacji domu przy ul. Sienkiewicza 1 w którym przed wojną mieszkał płk Czesław Chmielewski z inicjatywy Ochotniczego Szwadronu 3 Pułku Ułanów Śląskich odsłonięto tablicę pamiątkową jego imienia. W uroczystościach tych jako gość specjalny uczestniczyła oczywiście córka pułkownika wraz z rodziną.

Jej słowa które wtedy wypowiedziała już na zawsze pozostaną w naszej pamięci:

„Dziękuję z całego serca, nawet nie wiecie, jak mnie to cieszy. Jestem z Tarnowskimi Górami i tym miejscem bardzo związana. Ojciec był wspaniałym człowiekiem. Kochał swoje dzieci i kochał żołnierzy. Nie wiadomo, kogo bardziej – mówiła z uśmiechem Teresa Niegolewska, córka pułkownika wspominając, jak wymykała się z domu do koszar, stawała pod bramą i prosiła, żeby wpuścić ją do taty. – Ułani traktowali mnie jak członka rodziny”.

Wśród zdjęć które znalazły się w naszym szwadronowym archiwum znalazła się fotografia zaledwie kilku letniej Teresy która w 1938 roku na terenie koszar tarnogórskich Pułku 3. Ułanów Śląskich w stroju ludowym wita biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Feliksa Gawlinę.

Po zakończeniu II Wojny Światowej rodzina płk. Czesława Chmielewskiego borykała się z wieloma problemami które przeżywali wszyscy byli oficerowie II RP …

Oto kilka fragmentów dotyczących tego okresu życia śp. Teresy Niegolewskiej opublikowanymi przez Centrum Dialogu Przemiany – Muzeum Szczecińskie :

„Golesze, w powiecie Piotrków Trybunalskich, w których mieszkali Chmielewscy, był pięknym 640-hektarowym majątkiem. Mama Teresy odziedziczyła go wraz z rodzeństwem po dziadkach. Wyjechała, gdy wyszła za mąż za oficera zawodowego. Wróciła w 1939 r. Tu było jej rodzinne gniazdo. Nikt nie wyobrażał sobie życia w innym miejscu.

– Podczas wojny ludzie z oddziału Hubala przyjeżdżali do nas po żywność, Hubal był kolegą ojca – wspomina Teresa z Chmielewskich Niegolewska. – Potem, po rozwiązaniu oddziału, u nas ukrywali się jego członkowie. Przez cztery lata ukrywaliśmy też Żyda. Codziennie w kuchni przygotowywane były makarony z całych jaj i pakowane w paczki, które mama wysyłała do znajomych w obozach.

Rodzina szczęśliwie wojnę przetrwała. Ojciec był optymistą, nie wierzył, że Polskę zajmą Rosjanie.

Pierwszy bolszewik zjawił się w majątku 23 stycznia 1945 r. Teresa leżała chora w pokoju, w którym było jeszcze dziewięciu uciekinierów z Warszawy, po Powstaniu Warszawskim. Nie wiadomo dlaczego, ludzie zaczęli wiwatować na cześć czerwonoarmisty. Ten podbiegł do ojca Teresy, wyrwał mu zegarek, a potem zbliżył się do łóżeczka dziewczynki. Jednym ruchem zrzucił kołdrę, złapał ręką za nogę dziecka i zrzucił je na ziemię. Zaczął dźgać materac bagnetem. Wiwatującym głos zamarł na ustach.

Wkrótce przyszły wieści, że rozparcelowano już pobliskie rodzinne majątki: Karolinów i Modrzewek. Do Goliszów komisja, która parcelowała, przyjechała na początku lutego.

– Zażądali po 60 kołder, poduszek i ręczników, nie przyjmując do wiadomości, że wszystko jest już rozdane – wspomina Teresa Niegolewska. – Zamknęli spiżarnię, pozbawiając nas całkowicie żywności.

Rodzina przetrwała dzięki służbie i okolicznym mieszkańcom. Ci reagowali ze śmiechem na pytania komisji, która chciała koniecznie znaleźć dowody wyzysku i nieludzkiego traktowania ludu przez „panów”. Ojca Teresy aresztowano. Reszta rodziny zamieszkała w maleńkiej służbówce, w Tomaszowie Mazowieckim”.

„Zapis o pochodzeniu nie ułatwiał życia. Teresie Chmielewskiej zapisano na świadectwie szkolnym: wszechstronnie uzdolniona, bardzo pilna, osiąga wyniki bardzo dobre. A dalej: ojciec kandydatki przedwojenny oficer zawodowy, kandydatka społecznie mało aktywna. W „Uwagach” delegat ministra szkolnictwa wyższego ds. młodzieży wydał wyrok: do egzaminu dopuścić, lecz nie przyjąć na uczelnię. Nie wiedziała o tym, próbowała zdawać na filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zdziwiła się słysząc pytanie: czy wyszłaby pani za oficera przedwojennego? Nie, bo za stary, odpowiedzią rozbawiała całą komisję, która jednak zastosowała się do nakazu władz. Na UJ Teresa nie dostała się. Ojciec był zwalniany z pracy pod byle pretekstem. Matce, która przed wojną skończyła m. in. 2-letni kurs ogrodnictwa na UJ, zaproponowano pracę zgodnie z kwalifikacjami: sortowanie ziemniaków. Spokój dano im dopiero po latach”.

Śp. Teresa Niegolewska związana ściśle z naszą Rodziną Pułkową już na zawsze pozostanie w naszej pamięci …

                           „Requiescat in pace et in amore”

Zamieszczone zdjęcia pochodzą z naszego archiwum szwadronowego, redakcji czasopisma „Gwarek” oraz internetu.

Autor posta: Leszek Kasiarz